Absolwenci
Robert Bogucki
- Jednoczesne Studia Informatyczno-Matematyczne (JSIM), informatyka, matematyka
- aktualnie (sierpień 2017) CodiLime oraz deepsense.ai (założyciel), CSO
Na ścieżkę matematyczno-informatyczną byłem zdecydowany już w liceum – stąd Jednoczesne Studia Informatyczno-Matematyczne były dla mnie zupełnie naturalnym wyborem. Jednocześnie pozwalało to odłożyć w czasie decyzję o wyspecjalizowaniu się w jednej z tych dziedzin.
Na studia przyszedłem nie do końca wiedząc, czego się spodziewać i w co inwestować swój czas, i chyba nie byłem w tym odosobniony. Poszukiwania matematycznej miłości zajęły mi pierwsze półtora roku studiów i zakończyły się, kiedy trafiłem na zajęcia z Analizy Funkcjonalnej. Był to strzał w dziesiątkę, pokazujący kawałek fascynującego świata matematyki teoretycznej, ze swoimi własnymi otwartymi problemami, które były na tyle ciekawe, że stały się dobrym motorem napędowym do samodzielnego poszerzania wiedzy. MIMUW był też doskonałym miejscem, aby poznać inne, wkręcone w temat osoby i odbyć wiele inspirujących dyskusji – często niewinnie zaczynających się w wydziałowym bufecie.
Kolejne lata studiów miło spędziłem na tułaczce pomiędzy matematyką, informatyką, programowaniem i biznesem. W ten ostatni wkroczyłem nieco niespodziewanie wraz z kolegami ze studiów, których poznałem dzięki… piłce nożnej. Jeszcze na studiach zrodziły się nasze pierwsze przedsiębiorcze wizje, które dość szybko doprowadziły nas do założenia CodiLime – firmy technologicznej, która w kilka lat urosła do około 200 osób.
To właśnie własny biznes tak naprawdę zakończył moją wędrówkę pomiędzy różnymi interesującymi mnie dziedzinami, niejako dodając pomost pomiędzy nimi i kontrolując obecność praktycznego pierwiastka. Obecnie prowadzę kilkudziesięcioosobowy zespół zajmujący się sztuczną inteligencją, który rozwiązuje trudne problemy dla klientów z całego świata, a także prowadzi własne badania. Praca z naukowymi i technologicznymi nowinkami cieszy podwójnie, gdy przychodzi nam zmierzyć się z prawdziwie egzotycznymi problemami – choćby wtedy, kiedy dla amerykańskiej agencji rządowej zbudowaliśmy najdokładniejszy algorytm do rozpoznawania zagrożonych wyginięciem waleni biskajskich na podstawie ich „twarzy”. Zaszczepiony w trakcie studiów sposób myślenia oraz zdobyta umiejętność rozumowania i operowania na skomplikowanych tworach były doskonałym przygotowaniem do mojej pracy.
Z Wydziałem nie rozstałem się na dobre – z absolwentami mam przyjemność pracować na co dzień w firmie, a studentów spotykać na prowadzonych przeze mnie zajęciach dotyczące machine i deep learningu. Z perspektywy czasu, studia na MIMUW niewątpliwie były dobrą decyzją. Mam nadzieję, że zarówno obecni, jak i przyszli studenci, będą z niej równie zadowoleni :)
Michał Ejdys
- Jednoczesne Studia Ekonomiczno-Matematyczne (JSEM), informatyka, ekonomia, lata 2001-2007
- aktualnie (grudzień 2017): TomTom, Amsterdam
Gdy przyszedł czas na decyzję gdzie na studia, zupełnie nie mogłem się zdecydować. Ucieszyłem się, że UW postanowiło otworzyć nowy program, JSEM, akurat w roku, w którym miałem zostać studentem. Wydawało się to być idealnym połączeniem moich matematycznych pasji z lekko odmienną perspektywą biznesową, która mnie – jako syna przedsiębiorcy – również kusiła. I rzeczywiście było świetnie już od samego początku – na JSEMie poznałem kolorową grupkę ciekawych osobowości, co zminimalizowało stres rozpoczęcia studiów. Wszyscy może trochę podobnie do mnie nie do końca byli zdecydowani, a bardziej poszukujący. Jeśli chodzi o program studiów, to już po kilku tygodniach (a może nawet dniach) obcowania z MIMUWem uświadomiłem sobie, że brakuje mi pewnego istotnego składnika, Informatyki. Na szczęście Wydział był na tyle elastyczny, że możliwe było rozszerzenie mojego programu studiów o program Informatyki. Wciąż nie mogę uwierzyć, że udało mi się semestr po semestrze konstruować grafik z 2-3 programów tak, że niczego nie przegapiłem. Do tego, udało mi się nawet na rok wyjechać do Amsterdamu, korzystając ze specjalnego programu pomiędzy wydziałami (i ponad podziałami, bo ten program zaczął się przed wejściem Polski do UE). Wykładowcy i dziekani potrafią być jednak elastyczni!
Same studia wspominam po prostu z rozrzewnieniem. A szczególnie to zderzenie dwóch światów: MIMu i WNE (Wydziału Nauk Ekonomicznych). Dwa tak szalenie odmienne środowiska! Na MIMie na przerwach rozmawiało się o pracy domowej z Analizy Matematycznej, siedziało nad książką albo w Labie. Na WNE od zdobywania wiedzy były głównie wykłady i okres sesji egzaminacyjnej, a przerwy pomiędzy wykładami wykorzystywało się raczej na aktywności towarzyskie. Również wykładowcy znacznie się różnili. Na MIMie wszyscy są równi, wykładowcy podchodzą z otwartym umysłem do pytań i pomysłów studentów, bo historia uczy, że młode umysły mogą dokonywać przełomowych odkryć. Na innych wydziałach często to wiek, staż czy liczba publikacji decyduje o tym kto ma rację. Wreszcie, atmosfera MIMu to głównie współpraca – wszyscy chcą się czegoś nauczyć i chcą sobie nawzajem pomóc, bo wtedy każdy szybciej dotrze do celu. Nie wszędzie jest tak dobrze – na innych wydziałach można się spotkać z zaciętą rywalizacją.
Od ukończenia studiów pracuję głównie jako programista, z różnymi dodatkowymi funkcjami - zarządzanie projektem lub zespołem, czy reprezentowanie firmy w kontaktach z klientami. Pracowałem również w kilku różnych dyscyplinach: reklama internetowa, zarządzanie ryzykiem, HFT, a obecnie – grafika komputerowa w służbie nawigacji samochodowej. Ze studiów może mniej przydaje mi się konkretna wiedza wyniesiona z poszczególnych kursów (choć tu i ówdzie jakiś szczegół czy ciekawostka się przypomina), a bardziej ogólniej rozumiane umiejętności, czy sposób rozumowania. Matematyka wspaniale uczy abstrakcyjnego myślenia - m.in. Algebra i Topologia na zawsze zmieniły moje życie. To naprawdę pomaga przy analizie problemów w pracy - przejście od chaosu symptomów do planu działania. Informatyka na MIMie z kolei nie stawia sobie za cel nauczenie konkretnego języka czy dwóch, ale tego jak należy myśleć by okiełznać komputer. Doceniłem to np. gdy po latach pracy w Javie musiałem się nagle nauczyć C++. Uważam też, że wiele osób może bez większego przygotowania wyprodukować stronkę internetową czy nawet apkę, ale budowanie większych systemów z wysokimi wymaganiami niezawodności, wymaga solidnego zrozumienia Inżynierii Oprogramowania. Wreszcie studiowanie ekonomii nauczyło mnie tego, że nie wszystkie umysły na tym świecie są ścisłe i sporo z nich rozumuje zupełnie inaczej. Nauczyło mnie również jak opakować suche fakty, którymi zazwyczaj operują matematycy i informatycy, w coś atrakcyjnego dla ludzi biznesu.
Joanna Franaszek (Dys)
- Jednoczesne Studia Ekonomiczno-Matematyczne (JSIM), lata 2005-2010
- aktualnie (październik 2016): doktorantka w Europejskim Instytucie Uniwersyteckim we Florencji
Gdy zaczynałam w 2005 roku Jednoczesne Studia Ekonomiczno-Matematyczne, moje pojęcie o matematyce wyższej było, najdelikatniej mówiąc, mgliste. Nie byłam „urodzoną matematyczką", a moje szerokie zainteresowania sprawiały, że niemal każdy kierunek studiów wydawał się atrakcyjny. Wybrałam łączony program ekonomiczno-matematyczny, który miał się później okazać kluczowy dla mojej dalszej kariery.
Studia matematyczne okazały się tyleż trudne, co ciekawe, a przede wszystkim – niesamowicie rozwijające. Nie tylko przez nacisk na samodzielne myślenie i rozwiązywanie problemów, ale przede wszystkim przez społeczność inteligentnych, ciekawych i ambitnych osób, z którymi można liczyć na intelektualnie pobudzające dyskusje nie tylko o matematyce. Równie dużym plusem Wydziału jest dojrzałe podejście do studenta, oparte na zaufaniu i odpowiedzialności – m.in. taka elastyczność sprawiła, że mimo wymagań dwóch kierunków studiów, mogłam bez problemów wyjechać na wymianę studencką do Danii.
Po obronie pracy magisterskiej rozpoczęłam pracę w dziale aktuarialnym w Avivie. Branża ubezpieczeniowa jest wdzięcznym miejscem dla absolwenta matematyki i ekonomii, bo znajduje bardzo realne zastosowanie abstrakcyjnych teorii znanych ze studiów. Z drugiej strony, rozwijanie tychże teorii ciekawiło mnie jeszcze bardziej i ostatecznie zdecydowałam się zająć na poważnie pracą naukową. W efekcie, po krótkiej karierze w biznesie rozpoczęłam program doktorancki z ekonomii w Europejskim Instytucie Uniwersyteckim we Florencji, gdzie obecnie kończę pisać dysertację z zakresu teorii informacji.
Nie ma chyba kierunku studiów lepiej przygotowującego do pracy naukowej niż matematyka - i nie mam tu na myśli tylko biegłości w różniczkowaniu ;-) Umiejętność krytycznego myślenia, logika i spójność argumentacji, precyzja wypowiedzi, umiejętność stawiania hipotez, ale i ostrożność w przyjmowaniu ich za pewnik - to wszystko cechy, które absolwentom MIMUW przychodzą naturalnie. W pielęgnacji tych umiejętności pomagają swobodne stosunki między studentami a wykładowcami, w których autorytet budowany jest nie tytułem profesorskim, a wiedzą.
Choć swoją przyszłość wiążę z ekonomią, nie waham się stwierdzić, że to studia matematyczne były najważniejszym elementem mojego przygotowania do kariery*. Wyniesione stąd standardy rygoru intelektualnego pozostają dla mnie wzorcem do dziś.
*Tak naprawdę, po matematyce można robić wszystko, bo jak już człowiek sfałduje sobie mózg na algebrze, to dowolne umiejętności biznesowe opanuje bez problemu ;-)
Paweł Gora
- Jednoczesne Studia Informatyczno-Matematyczne: lata 2004-2010 (2009 - mgr z matematyki, 2010 - mgr z informatyki)
- Studia doktoranckie z informatyki: 2009-2015
- aktualnie (styczeń 2018): praca naukowa na Wydziale MIMUW
Przygodę z Wydziałem MIMUW rozpocząłem w 2004 roku w ramach Jednoczesnych Studiów Informatyczno-Matematycznych i po latach mogę stwierdzić, że była to znakomita decyzja.
Matematyka interesowała mnie już od szkoły podstawowej, radziłem sobie dobrze z wszystkimi zajęciami, ale największe sukcesy w konkursach i olimpiadach przedmiotowych osiągałem z matematyki, fizyki i wiedzy technicznej. Z informatyką i programowaniem miałem mniej do czynienia, ale wiedziałem, że są przyszłością technologii i całej cywilizacji, a umiejętności i wiedza w tych obszarach mogą mi się bardzo przydać. Będąc stypendystą Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci dowiedziałem się o Jednoczesnych Studiach Informatyczno-Matematycznych na UW, i uznałem, że mogą być to odpowiednie dla mnie studia, w ramach których mogę zarówno rozwijać zainteresowania matematyką teoretyczną, jak i zdobywać pożyteczną wiedzę praktyczną w zakresie informatyki. Wiedziałem, że JSIM to studia elitarne i bardzo trudno się na nie dostać, ale dzięki sukcesom w Olimpiadzie Matematycznej miałem zapewniony wstęp na te studia bez egzaminu, postanowiłem więc spróbować.
Miałem okazję i zaszczyt studiować z najlepszymi matematykami i informatykami w Polsce, z wieloma do dziś utrzymuję relacje zawodowe lub towarzyskie. Studiowanie jednocześnie dwóch kierunków wymagało dużego nakładu pracy, ale wspaniałe było poczucie, że się rozwijam i potrafię rozwiązywać problemy, które kiedyś były poza moim zasięgiem. Dla osób interesujących się matematyką i informatyką studia na MIMUW są wspaniałą przygodą, w trakcie której można poznać piękno matematyki, nieoczywiste twierdzenia, genialne dowody i pożyteczne algorytmy. Trzeba jednak faktycznie pasjonować się naukami ścisłymi, aby właściwie to docenić. Wiele problemów matematycznych jest bowiem bardzo trudnych, można myśleć nad nimi przez wiele dni i wciąż być daleko od rozwiązania, bez pasji łatwo jest się zniechęcić. Matematyka uczy więc nie tylko abstrakcyjnego, precyzyjnego, logicznego i systematycznego myślenia, ale również cierpliwości i pokory (są to jednak cechy bardzo przydatne w życiu, nie tylko zawodowym!). Bardzo trafne mogą być tu słowa jednego z Profesorów MIMUW, który widząc na zajęciach studentkę, klęczącą, aby napisać wzór na dole prawie w całości zapisanej już wzorami tablicy, stwierdził: “Jest to jedyna słuszna postawa wobec matematyki!”.
Studia nie były więc łatwe, ale ukończyłem z bardzo dobrymi wynikami oba kierunki (w 2009 roku zostałem magistrem matematyki, a w 2010 roku magistrem informatyki). Zaczynałem studia interesując się bardziej matematyką, ale stopniowo moje zainteresowania coraz bardziej kierowały się w stronę informatyki. Pod koniec studiów czułem się już raczej informatykiem i to nawet mocniej ukierunkowanym na aspekty praktyczne, a mniej na teorię (wynikało to jednak z moich własnych zainteresowań i wyborów, studia na MIMUW pod koniec są już bardzo zindywidualizowane i każdy wybiera dla siebie preferowaną ścieżkę edukacji). W 2009 roku odbyłem praktyki programistyczne w siedziby firmy Microsoft w Redmond i miałem możliwość podjęcia stałej pracy w USA. Po powrocie ze stażu miałem mnóstwo świetnych ofert pracy w Polsce i innych krajach, wiedziałem, że takich propozycji będę miał jeszcze dużo (i nie pomyliłem się – co roku otrzymuję kilkadziesiąt atrakcyjnych ofert pracy) i postanowiłem… kontynuować edukację na Wydziale MIMUW, tym razem w ramach studiów doktoranckich z informatyki. Nie była to łatwa decyzja, ale przy jej podejmowaniu zwyciężyła pasja naukowa, rozbudzona dusza przedsiębiorcy oraz chęć dalszego szybkiego rozwoju, pełnego wykorzystania swoich zdolności i stworzenia w Polsce innowacyjnej, zaawansowanej technologii, która mogłaby osiągnąć spektakularny, światowy sukces. W ramach doktoratu rozwijam bowiem ciekawy projekt badawczy dotyczący modelowania, analizy, predykcji i optymalizacji transportu. Jest to interdyscyplinarny i bardzo praktyczny projekt (z dużym potencjałem biznesowym), w ramach którego znajdują zastosowania zagadnienia związane nie tylko z matematyką, fizyką i informatyką, ale również transportem, inżynierią lądową, geografią, kartografią, socjologią, ekonomią, prawem, a nawet psychologią. Niewiele jest podobnych projektów, które dawałyby choćby porównywalne możliwości rozwoju i umożliwiałyby w tak dużym stopniu korzystanie zarówno z wiedzy teoretycznej zdobytej podczas studiów, jak i z nowych technologii informatycznych. W trakcie studiów doktoranckich odbywałem jeszcze staże w Google, CERN i IBM Research, i były to dla mnie wspaniałe doświadczenia, a warunki pracy tam były wyśmienite, ale za każdym razem decydowałem się na powrót do Polski i kontynuację pracy badawczej nad własnym projektem. Z czasem praca ta zaczęła przynosić świetne rezultaty i była coraz bardziej doceniana. Otrzymałem wiele nagród, np. “LIDER ITS” (dwukrotnie) za najlepszą w Polsce pracę badawczo-rozwojową w obszarze inteligentnych systemów transportowych, stypendia “Doktoraty dla Mazowsza” i “Nowoczesny Uniwersytet”. “MIT Technology Review” umieściło mnie w gronie “10 Top Polish Talents” w konkursie “MIT Innovators Under 35”, znalazłem się również na liście “New Europe” w gronie 100 wybitnych innowatorów w Europie Wschodniej. Publikowałem prace na najlepszych na świecie konferencjach informatycznych i transportowych, opowiadałem o swoich badaniach na najlepszych uczelniach oraz podczas wydarzeń takich jak TEDxWarsaw lub Google Tech Talk. Poznałem wielu fantastycznych ludzi, światowej sławy naukowców, w tym laureatów Nagrody Nobla lub Nagrody Turinga.
Obecnie pracuję nad rozwiązaniami, które w przyszłości mogą zrewolucjonizować transport i planowanie miast. Stosuję m.in. automaty komórkowe i algorytmy grafowe oraz narzędzia związane ze sztuczną inteligencją. Korzystam z nowych technologii, chmur obliczeniowych, platform do przetwarzania dużych danych, myślę już o zastosowaniu komputerów kwantowych, dronów, pojazdów autonomicznych oraz technologii satelitarnych. Współpracuję z naukowcami i inżynierami z kilku krajów, a także z kilkoma firmami - niektóre są zainteresowane zastosowaniem wyników moich prac badawczych, innym pomagam jako mentor / doradca. Cały czas uczę się nowych rzeczy i otrzymuję coraz lepsze propozycje współpracy. Cały czas jestem też związany z Wydziałem MIMUW: prowadzę zajęcia ze studentami oraz pracuję naukowo w projekcie badawczym realizowanym na UW dla Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
Anna Macioszek
- Bioinformatyka i biologia systemów, lata 2011-2016
- aktualnie (marzec 2019): doktorantka informatyki na MIMie, bioinformatyczka w QED
Kiedy przyszło do wybierania kierunku studiów, miałam spory problem. Byłam zawsze dobra z matematyki i lubiłam rozwiązywać zadania, ciągnęło mnie też do programowania (może po rodzicach – programistach), ale przy tym nie chciałam stracić kontaktu z innymi dziedzinami nauki – fizyką, chemią, biologią... Kartkowałam katalog kierunków szukając bez zbytniej nadziei czegoś, co będzie brzmiało chociaż trochę bardziej interesująco niż po prostu matematyka. Może mechatronika? Informatyka na WAT? Fizyka medyczna? W końcu dotarłam do strony MIMu, i gdyby rzecz działa się na filmie, pas światła padłby na nazwę kierunku, a w tle rozległyby się chóry anielskie: "bioinformatyka i biologia systemów".
Nie byłam pewna czego się spodziewać. Przejrzałam program studiów i stwierdziłam, że wygląda jak to, co miałam nadzieję znaleźć – sporo matematyki i programowania. Pomyślałam, że fakt, że kierunek jest na Wydziale Matematyki, Informatyki i Mechaniki z pewnością zaważy na tym, że to na te przedmioty będzie położony nacisk; do tego podobna ilość biologii, a nawet trochę chemii i fizyki. Zapowiadało się super.
Co mnie mocno zaskoczyło to liczebność naszego kierunku. Na informatyce czy matematyce jest co roku ok. dwustu osób, tymczasem tu było nas raptem dwudziestu. Byliśmy mieszanką osób o różnych zainteresowaniach i różnym tle – część po klasach mat-inf, część po bio-chem... Prowadzący zdawali sobie z tego sprawę i pierwszy rok był w dużej mierze etapem "wyrównywania poziomów" – ja nadrobiłam wtedy dużo biologii, niektórzy w tym czasie nadrabiali matematykę. Dzięki temu, że było nas niedużo szybko staliśmy się zgraną ekipą i często wspólnie uczyliśmy się do kolokwiów, pomagaliśmy sobie w zadaniach domowych i tak dalej. I mówię nie tylko o moim roku – jakoś tak się składa, że bioinformatyka jest bardzo zgrana jako cały kierunek. Mamy swoje koło naukowe, spotkania, wspólne wyjścia na piwo... Atmosfera jest bardzo koleżeńska.
Dużym atutem jest też to, że w trakcie studiów mieliśmy szansę poznać naukowców z różnych instytutów. Dzięki temu mogliśmy poznać światek naukowy, znaleźć fajne miejsce na praktyki czy pisanie pracy dyplomowej, a po studiach – być może na podjęcie pracy naukowej.
Nie ma czegoś takiego jak doktorat z bioinformatyki, więc po skończonej magisterce poszłam na doktorat z informatyki; niemniej projekt, którym się zajmuję jest niewątpliwie bioinformatyczny. Bardzo mnie cieszy, że moja praca umożliwia mi dokładnie to, czego szukałam wybierając studia: piszę programy, niekiedy sięgam po matematykę by rozwiązać jakiś problem, a wszystko to by przeanalizować faktyczne dane z biologicznych eksperymentów, a więc zahaczam jednocześnie o inne dziedziny i nie mogę o nich zapomnieć.
Bioinformatyka jest dość młodą dziedziną, ale bardzo szybko się rozwijającą – w nauce na gwałt potrzeba bioinformatyków, a, jak wspomniałam, studentów za wielu nie ma, a więc wolno nas przybywa na rynku pracy... Kiedy w trakcie studiów widzieliśmy ogłoszenia typu "Przygotuj się do rozmów rekrutacyjnych!", żartowaliśmy "phi, jestem bioinformatykiem; ja nie szukam pracy, to praca szuka mnie". I niedawno coś takiego mi się przydarzyło – znalazła mnie firma zajmująca się projektami machine learningowymi. Moją działką został projekt dotyczący sekwencjonowania DNA, w czym zdążyłam w trakcie studiów zostać całkiem dobrą specjalistką. Aktualnie łączę więc pracę naukową z pracą w sektorze prywatnym, i choć wciąż nie mam pewności, na którą z tych ścieżek w końcu się zdecyduję, jedno wiem na pewno – studia dobrze przygotowały mnie do tego, żebym w obu tych ścieżkach nie miała problemu ze znalezieniem miejsca dla siebie.
Jakub Pękalski
- Międzywydziałowe Indywidualne Studia Matematyczno-Przyrodnicze (MISMaP), lata 2006-2011
- aktualnie (listopad 2017): Instytut Chemii Fizycznej Polskiej Akademii Nauk (IChF PAN)
Będąc studentem MISMaP-u wybrałem Matematykę jako kierunek podstawowy, a naukę na Wydziale MIM łączyłem ze studiami na Wydziale Fizyki (FUW). Będąc na czwartym roku podjąłem współpracę z grupą badawczą z Instytutu Podstawowych Problemów Techniki PAN, gdzie wykorzystywałem zdobytą na MIM-ie wiedzę do modelowania wewnątrz komórkowych ścieżek sygnałowych odpowiedzialnych za odpowiedź immunologiczną. Wyniki tej współpracy były podstawą mojej pracy magisterskiej z matematyki stosowanej. Na FUW-ie natomiast magisterium uzyskałem z metod fizyki w ekonomii. Po ukończeniu studiów na Uniwersytecie rozpocząłem studia doktoranckie w IChF PAN, gdzie obroniłem doktorat z Nauk Chemicznych, a obiektem moich badań zostały złożone układy nanocząsteczek. Obecnie szykuję się do rozpoczęcia stażu naukowego na Uniwersytecie w Princeton, gdzie na Wydziale Inżynierii Chemicznej i Biologicznej będę przeprowadzał symulacje komputerowe nanomateriałów.
We wszystkich dziedzinach nauki, z którymi miałem styczność poza wydziałem Matematyki: fizyka, biologia, ekonomia, chemia, wiedza zdobyta na Wydziale Matematyki była niezwykle przydatna. W naukach przyrodniczych Matematyka jest co prawda „jedynie” narzędziem, ale to właśnie dogłębne zrozumienie stosowanych narzędzi jest często kluczem do zrozumienia zjawisk, które opisujemy. Co istotne, studiowanie Matematyki łączy się nie tylko z poznaniem przydatnych w późniejszej pracy zawodowej narzędzi, ale również z kształtowaniem charakteru podczas zmagań z często nietrywialnymi problemami.
Studia na Wydziale Matematyki poza fundamentem naukowego warsztatu, dały mi również grupę przyjaciół, których zjednoczyła walka przy każdej kolejnej sesji ;-) Cześć z nich pracuje teraz w korporacjach, a część w nauce, ale w obu przypadkach to właśnie studia na MIM-ie ukształtowały ich sposób myślenia i co najważniejsze, nauczyły nieszablonowego rozwiązywania problemów – a to przydaje się wszędzie, tylko w pracy!
Marcin Pękalski
- Jednoczesne Studia Ekonomiczno-Matematyczne (JSEM), matematyka, lata 2003-2009
- aktualnie (grudzień 2016): Kambi, platforma do zakładów bukmacherskich
Studia na Uniwersytecie Warszawskim rozpocząłem w 2003 roku na kierunku JSEM i trzy lata później zakończyłem je dyplomem licencjata. Edukację kontynuowałem później na kierunkach Matematyka na Wydziale MIM oraz International Economics na Wydziale Nauk Ekonomicznych. Drugi rok studiów na International Economics spędziłem w Wiedniu. Po obronie pracy magisterskiej na Uniwersytecie Wiedeńskim wróciłem do Polski by skończyć pracę magisterską z matematyki.
Pierwszą etatową pracę podjąłem w Orange. Pod koniec pracy dla największego polskiego telekomu pracowałem równolegle na projekcie w Boston Consulting Group (dla jednego z największych banków w Polsce). Po prawie dwóch latach od zakończenia studiów podjąłem pracę w firmie doradczej, która oddelegowała mnie na prawie dwa lata do Bank of America w Wielkiej Brytanii. Po pracy na wyspach przeprowadziłem się do Sztokholmu, gdzie pracowałem w jednej z największych firm tworzących gry dla kasyn online, NetEnt. Obecnie moim pracodawcą jest Kambi, oferująca platformę do zakładów bukmacherskich.
W każdym z miejsc, w których byłem zatrudniony pracowałem ze wszelkiego rodzaju danymi i bazami danych bądź systemami raportowymi. Automatyzowałem pracę działów, tworzyłem raporty, pracowałem przy migracji systemów, czy projektach definiujących nowe systemy. Obecnie analizuję zachowania klientów zakładów sportowych on-line.
Zapytany czy wykorzystuję wiedzę uzyskaną na studiach, odpowiem niestety, że w dużej mierze nie. Może poza szeroko pojętą statystyką/ekonometrią, którą faktycznie wykorzystuję w codziennej pracy. Ale studia to nie tylko wiedza, to także wiele umiejętności nabytych podczas tych kilku lat intensywnej nauki. Z perspektywy czasu wiele z nich okazuje się niezwykle przydatnych.
Matematyka uczy sposobów podchodzenia do rozwiązywania problemów, umiejętności logicznego myślenia, łączenia faktów czy precyzji wypowiedzi. Te cechy są naprawdę nie do przecenienia. Na wydziale ekonomii nauczyłem się prezentować wyniki swoich prac i odsiewać zbędne informacje. W pracy zawodowej dużo też korzystam z baz danych i wszelkiego rodzaju języków programowania, o których także można się dużo dowiedzieć podczas studiów matematycznych.
Jakub Radoszewski
- Jednoczesne Studia Informatyczno-Matematyczne (JSIM), lata 2003-2008
- studia doktoranckie, lata 2008-2012
- aktualnie (grudzień 2017): praca naukowa na Wydziale
Gdy w roku 2003 rozpoczynałem jednoczesne studia informatyczno-matematyczne (JSIM) na Wydziale MIM, miałem za sobą doświadczenia olimpijskie z przedmiotów ścisłych. Okazało się, że wybór studiów był dla mnie strzałem w dziesiątkę. Zajęcia na wysokim poziomie, solidne podstawy matematyczne połączone z praktycznymi umiejętnościami informatycznymi, świetni prowadzący, wybitnie uzdolnieni koledzy studenci...
Szybko znalazłem się w gronie osób zainteresowanych konkursami programistycznymi. Startowaliśmy we wszystkich możliwych zawodach, wymienialiśmy się wiedzą i doświadczeniem. Szczególnie pamiętam konkursy indywidualne TopCoder, które w moich czasach odbywały się zazwyczaj w tygodniu o 3 w nocy (wieczór w USA). Gdy po takich zawodach przychodziłem niezbyt wyspany na zajęcia, na Wydziale spotykałem znajomych w podobnym stanie, z którymi w przerwach dyskutowaliśmy o zadaniach z poprzedniej nocy.
Udział w konkursach otworzył przede mną w trakcie studiów nowe możliwości. Dwukrotnie odbyłem wakacyjne praktyki programistyczne w dużych firmach informatycznych w USA. Zaangażowałem się w organizację konkursów programistycznych, w szczególności Olimpiady Informatycznej i Potyczek Algorytmicznych. Cieszą się one poparciem wielu pracowników Wydziału, co w szczególności pozwoliło mi wraz z grupą kilku studentów w ramach projektów przedmiotowych stworzyć portal olimpijski main.edu.pl (zawierający m.in. kursy programistyczne).
Studia ukończyłem w 2008 roku (magister z informatyki, licencjat z matematyki). Gdybym miał je podsumować jednym zdaniem, powtórzyłbym to, co usłyszałem od kolegi z innej polskiej uczelni, który przez jakiś czas przebywał u nas na wymianie. Brzmiało to mniej więcej tak: „U mnie na uczelni profesorowie są bardzo formalni, a studenci myślą głównie o imprezach; u Was jest odwrotnie – macie wyjątkowo wyluzowaną kadrę dydaktyczną i bardzo ambitnych studentów!”.
Dziś po zdobyciu tytułu doktora, również na Wydziale, jestem „po drugiej stronie”, czyli w kadrze naukowo-dydaktycznej. Mimo upływu lat nie muszę rezygnować ze swoich dawnych pasji. Zamiast regularnie rozwiązywać zadania konkursowe, wraz z zespołem na Wydziale zajmuję się pracą naukową w dziedzinie algorytmów tekstowych i kombinatorycznych. W uproszczeniu można by powiedzieć, że rozwiązujemy zadania – tylko takie, których nikt wcześniej nie rozwiązał. Praca ta wymaga pozostawania na bieżąco z wynikami pojawiającymi się w dziedzinie, współpracy z zespołami z zagranicy, wielokrotnego ulepszania istniejących algorytmów i wytyczania nowych kierunków badań, wprowadzania nowych pojęć do dziedziny itd.
Mam także przywilej prowadzić zajęcia algorytmiczne i zarażać pasją młodszych kolegów. Współorganizuję wiele konkursów programistycznych, w tym kieruję pracami jury mojego ulubionego konkursu – Olimpiady Informatycznej. A jeśli chodzi o przyszłość Wydziału, to pozostaje mi mieć nadzieję, że przytoczona powyżej wypowiedź mojego kolegi pozostanie jak najdłużej aktualna :)
Natalia Sakowska
- Jednoczesne Studia Informatyczno-Matematyczne (JSIM), lata 2007-2013
- aktualnie (grudzień 2016): Google
Studiowałam na MIMie od 2007 do 2013, najpierw na JSIMie, a potem kontynuowałam zarówno informatykę, jak i matematykę na etapie magisterskim. Przychodząc na Uniwersytet praktycznie nie umiałam programować. Wiedziałam, jak napisać pętlę for, ale już referencje kojarzyły mi się tylko z listem polecającym. Chodziłam na różne zajęcia - zarówno matematyczne, jak i informatyczne, ale chciałam spróbować różnych dziedzin, była więc i matematyka finansowa, i przedmioty z pogranicza ekonomii, algorytmika, teorie gier, liczb, grafów, geometria. Nie wiedziałam, co chcę robić w przyszłości, potrzebowałam odpowiedniej ilości danych do podjęcia decyzji. A poza tym – świat jest fascynujący, więc do długiej listy przedmiotów mniej lub bardziej kierunkowych dochodziła długa lista ogunów: hungarologia, psychologia, brydż (choć ten ostatni to bardziej hobby i sposób na spędzanie wolnego czasu). Każdy przedmiot coś mi dał, czegoś nauczył i chociaż w życiu już nie potrzebowałam ani algorytmu Edmondsa-Karpa, ani wzorów Freneta dla krzywej, ani definicji funkcji górnie półciągłej, była to dobra gimnastyka umysłu i nie mniejszy trening wyobraźni - zapewniam, że bez jednego i drugiego, ciężko byłoby mi się obyć w życiu zawodowym.
Wspomnianym brydżem zafascynowałam się już w liceum (matematycznym, Stanisława Staszica w Warszawie) i kontynuowałam grę na studiach - liga (od czwartej do ekstraklasy), mistrzostwa (od Mokotowa do świata), kongresy, pojedyncze turnieje. Było tego dużo i zabierało sporo czasu. Kiedy moi koledzy i koleżanki w wakacje jeździli po Google’ach, Facebookach i Nvidiach, ja grałam w karty… i przywoziłam medale - z czasów studenckich mam między innymi dwa złote medale z Mistrzostw Świata Juniorek (w brydżu juniorem jest się do 25. roku życia), trzy złota Mistrzostw Europy Juniorek i brąz Akademickich Mistrzostw Świata. Obiektywnie najcenniejszy jest jednak brąz z turnieju kobiet na Olimpiadzie Brydżowej – tak jak w innych sportach to jest *ten* turniej rozgrywany co cztery lata. Brak praktyk zemścił się, a jakże, ale dopiero w pierwszym miesiącu prawdziwej pracy. Pierwszy plik, który musiałam zmodyfikować miał kilka tysięcy linijek kodu, czyli niewiele mniej niż napisałam przez całe życie. Czułam się zagubiona i zajęło mi trochę czasu zanim nauczyłam się swobodnie poruszać po repozytorium mojego projektu, rozumieć zależności i korzystać z napisanych już przez współpracowników bibliotek. A tych w Google’u – bo właśnie tu pracuję – nie brakuje. Warszawskie biuro zajmuje się infrastrukturą - zarówno tą wewnętrz-googlową (która zapewnia, że serwisy mają wystarczająco zasobów na wysłanie każdego maila, szybkie uruchomienie każdej piosenki czy przeszukanie internetu pod kątem każdego słowa), jak i zewnętrzną, czyli Cloudem. Chmurę tworzę także ja. Jest to ciekawe zadanie, również dlatego, że to stosunkowo nowy, szybko rozwijający się produkt, więc więcej funkcjonalności się wymyśla niż utrzymuje. A ile jeszcze zostało do wymyślenia!
Jakub Wojtaszczyk
- różne warianty: Jednoczesne Studia Informatyczno-Matematyczne (JSIM), sama matematyka, sama informatyka, studia doktoranckie, lata 1999-2008
- obecna praca (grudzień 2016): Google
Studiowałem na MIMUW w latach 1999 - 2008 w bardzo wielu wariantach – JSIM, sama matematyka, matematyka i informatyka równolegle, sama informatyka, oraz studia doktoranckie z matematyki. Spędziłem na tym studiowaniu łącznie dziewięć lat, kończąc z dwoma licencjatami, dwoma magisterkami i jednym doktoratem. I z chęcią studiowałbym dalej, gdyby nie to, że powoli zaczęły mi się kończyć kierunki. Po czym spędziłem rok na pracy naukowej, a następnie przeszedłem jako programista do Google; gdzie zdobytą wiedzę teoretyczną obracam w praktyczne zastosowania.
Zaskakiwało mnie czasem, jak niespodziewane rzeczy ze studiów przydawały mi się w życiu. Od teorii Galois, której wymagała ode mnie komisja egzaminacyjna na studia doktoranckie, przez doświadczenie z konkursów informatycznych (w tym wspaniałe treningi do konkursów programistycznych), które ułatwiło mi dostanie pracy w Google, po wiedzę probabilistyczną zyskaną podczas robienia doktoratu i prowadzeniu zajęć z RP I i RP II, która jest zaskakująco przydatna przy analizie wielkich zbiorów danych.
To, co mnie nie zaskakuje, to jak wiele z osób, z którymi studiowałem, wciąż jest mi bliskich. I to chyba najfajniejsza pozostałość po tych dziewięciu latach.
Nie jesteś zalogowany |